O moich książkach

21 - Afirmuj pozytywnie, czyli o przekonaniach cz. 1

Ponieważ nie wiedziałam jeszcze o wielu rzeczach, odpowiedzi szukałam – jak mi się wydawało – po omacku. Ale wszystko, co przychodzi, ma przyjść. I tak na przykład, dostałam odpowiedzi na pytania, których nie zadałam, małe olśnienia, które tłumaczyły moją rzeczywistość dookoła mnie czy też wyjaśnienia, dlaczego coś się wcześniej wydarzyło, a czego nie umiałam wówczas zrozumieć. Jedno wiedziałam na pewno, że coś jest nie tak; czułam, że widzę nie dalej niż na metr przed sobą, że chodzę w kółko po grząskim bagnie i że mi to zupełnie nie odpowiada.

Trafiłam na wiele teorii, spojrzeń na świat i naszej roli tutaj, jednak nadal to nie było to. Nadal szukam, ale już mniej chaotycznie, wiele rzeczy się wyklarowało. Czasami czuję się jak w sklepie, gdzie biorę do ręki jakiś przedmiot, przyglądam mu się, po czym go odrzucam lub wkładam do koszyka. Nie zabieram wszystkiego jak leci, nie przyjmuję też całkowicie jakiejś jednej teorii. Szukam swojej własnej. 3 lata temu zetknęłam się z Huną i jej zasadami. Jedna z nich mówi, że świat jest taki jaki wierzysz, że jest. Przez kolejne lata zetknęłam się z nią kilka razy. Brzmiała może nieco inaczej, ale przesłanie pozostawało to samo. Dotarłam do przekonań. Okazało się, że ów świat, w który wierzymy to m.in. nasze własne przekonania. Do tego dodajmy teorię, że myśl jest energią, która tworzy naszą rzeczywistość oraz, że co wysyłamy to otrzymujemy. Czyli, jeśli myślimy jutro będę mieć dobry dzień w pracy, ludzie będą mili i wszystko ułoży się po mojej myśli to to powinno przyjść. Jeśli myślisz: i znów do tej durnej pracy, będę musiała rozmawiając z tymi okropnymi ludźmi i znów będzie pod górkę – to tak będzie. Jeśli podoba mi się jakaś teoria – sprawdzam ją. I tak też było i jest z przekonaniami.

Najpierw usiadłam z zeszytem i książką i zaczęłam wypisywać – według wskazówek – własne przekonania na temat m.in. zdrowia, lęków, pracy, pieniędzy czy mężczyzn. Okazało się, że większość z nich ma charakter negatywny. Na przykład na temat pieniędzy uważałam: za mało zarabiam, na pieniądze trzeba ciężko pracować, nigdy nie ma wystarczająco pieniędzy itp. Te przekonania odzwierciedlały moje życie. Czy też moje życie odzwierciedlało moje przekonania. Jak to zmienić? Najprościej – zacząć inaczej mówić. Często słyszymy, myśl pozytywnie. I tyle. Ale trzeba jeszcze wspomnieć, że dobrze wiedzieć co to znaczy i jak to wygląda w praktyce. A to jest proste. Wszystkie negatywne przekonania biorą się, z jednego, które leży u podstaw wszelkich złych myśli na własny temat oraz niepowodzeń. Brzmi ono: nie zasługuję na nic dobrego. Skąd się ono w nas bierze to już inna historia. Najważniejsze to to zmienić. Przeczytałam treść ćwiczenia i myślę: ok, powiem to, zobaczymy co będzie: zasługuję na wszystko co najlepsze. Hmm. Dziwne. Czułam, że skłamałam. Czułam w środku sprzeczność. Powiedziałam to jeszcze raz. I jeszcze. Następnym zdaniem było: zasługuję na zdrowie, zasługuję na miłość, zasługuję na dobre życie itp. Na początku to brzmi jak kłamstwo, ale na tym polega przeprogramowywanie. Nie daj się zatrzymać, powtarzaj tak długo, aż w to uwierzysz. Bo kiedy uwierzysz – to tak właśnie będzie. Sama jestem niedowiarkiem i muszę sprawdzać naocznie, ale wiedziałam, że muszę to przetestować, żeby ewentualnie odrzucić. Po niedługim czasie rozmawiałam z kimś o tym, co odkryłam i o zmianie własnych przekonań i jako przykład powtarzanych zdań powiedziałam: bo zasługuję na wszystko co najlepsze. Ze zdziwieniem zauważyłam, że powiedziałam to normalnie, bez blokady i poczucia kłamstwa w środku. Działa!!! Najpierw jest uczucie, że to co mówisz jest twoją prawdą, że w to wierzysz, że to jest twoje i że tak właśnie jest. A potem to już jest twoja rzeczywistość. Podobno, w czasie zmiany przekonań świat nas sprawdza. To dlatego, kiedy postanawiamy się odchudzać wypada impreza z rewelacyjnym jedzeniem, albo kiedy właśnie decydujemy się rzucić palenie zaczynają nas naokoło częstować papierosem. To jest właśnie sprawdzanie, testowanie twojej woli i chęci zmian. Nie poddawaj się, bo takie sytuacje mówią tylko o tym, że osiągniesz sukces, i że idziesz dobrą drogą.

Kilka miesięcy temu doszłam do maksymalnego wkurzenia na własną sytuację finansową, Jak to możliwe, że pracując nie jestem w stanie niczego odłożyć, a wszystko co jakimś cudem uda miś się zaoszczędzić muszę wydać na jakieś niezaplanowane rzeczy. Wiedziałam już, że powinnam myśleć co mówię, ale łapałam się na tym, że nie kontrolowałam własnych słów, a tym bardziej myśli (a przecież myśl i słowo mają moc!). Usiadłam na spokojnie i się zastanowiłam. W natłoku obowiązków dnia codziennego nie miałam na to czasu, ale przyparta do muru nie miałam wyjścia. Pomyślałam i okazało się, że od jakiegoś czasu powtarzałam w rozmowach z ludźmi: nie mam pieniędzy, wszystko wydaję itp. Przecież to nic innego jak przekonanie i afirmacja! No pięknie! Szewc bez butów chodzi – pomyślałam. Wtedy – jak zwykle „przypadkiem” – natknęłam się na krótki tekst o pieniądzach i od tego momentu zaczęłam powtarzać: mam dużo pieniędzy, na wszystko mnie stać i jeszcze odkładam. Nawet jeśli gdzieś za uszami dzwoniło mi: kłamczucha, przecież nie masz kasy, czemu kłamiesz, to ja konsekwentnie mówiłam swoje. Bardzo szybko przyszły efekty. Zarabiałam podobnie, ale zauważyłam, że przestałam nerwowo wydawać pieniądze na zbędne rzeczy, nieoczekiwane wydatki przestały się pojawiać – zaoszczędziłam. No cud po prostu, myślę sobie. Czyli to działa! Niby wcześniej zdawałam sobie sprawę, z tego, że to się sprawdza, ale nigdy wcześniej nie praktykowałam tego z taką świadomością. Najważniejsze to nie rezygnować zbyt wcześnie i łapać samą siebie na tym, co chcesz powiedzieć. W rozmowie z przyjaciółmi „kłam”, i nawet sobie „kłam”. Zatrzymaj się na początku zdania: przecież nie.... - i zamiast dokończyć: nie mam kasy, powiedz: mam pieniądze.

Tę metodę można wykorzystać do wszystkiego. Oto co znaczy myśleć pozytywnie. Nie tylko na głos wypowiadasz zdanie, ale powinnaś mieć je również w głowie, powinna być jednomyślność w mówieniu i myśleniu, żeby nie zostawiać żadnego marginesu na niechciana pomyłkę. To nic nie kosztuje, jest proste i skuteczne. 1 – napisz co uważasz na dany temat, twoje opinie często są odziedziczone (ja odziedziczyłam: długi jak miesiąc, chudy jak wypłata :P), 2 – zapisz je inaczej, 3 – powtarzaj nowa opinię. Kilka przykładów 

  • Ciągle brakuje mi pieniędzy. → Na wszystko mnie stać. Mam dużo pieniędzy.

  • Moje dzieci ciągle chorują. → Moje dzieci są zdrowe. (nawet jeśli chwilowo nie są)

  • Ludzie są okropni. → Ludzie są mili i pomocni.

  • Nienawidzę świata. → Kocham świat i ludzi. Świat jest cudowny.

  • Nie ma fajnych facetów. → Są fajni faceci.

  • Kobiety są głupie. → Kobiety są mądre.

Opublikowany: Blog

Zostaw komentarz