O moich książkach

16 - Bo życie jest takie, jakie wierzysz, że jest - 23 lutego 2017

Zacznijmy do tytułu bloga. Być mistrzem swojego życia, czyli co? Żyć w zgodzie z samą sobą, robić to, co daje mi spełnienie, nic nie musieć, a wszystko móc i być po prostu szczęśliwym. Bardzo to prosto brzmi, ale jak to przełożyć na rzeczywistość?

Żyć w zgodzie ze sobą dla mnie oznacza, że podejmując nawet najprostsze decyzje, nie kłócą się one z tym moim wewnętrznym czymś. Zauważyłam, że są dwa rodzaje emocji po podjęciu decyzji: jedna to spokój i pewność, a druga, niby pewność (bo słuszna decyzja), ale pod nią kryje się takie jakieś spięcie. Okazuje się, że tak naprawdę było to coś, co zrobiłam wbrew sobie. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że przecież podjęłam słuszną decyzję, tak NALEŻAŁO, tak trzeba było zrobić, tak jest dobrze. Skąd więc to uczucie wewnętrznego konfliktu? Bo nie zawsze to, co należy zrobić, czy to, co jest słuszne, jest w zgodzie z tobą, z twoim sercem. Bo serce i to co czujesz, to TY. Robiąc coś wbrew niemu i sobie zdradzasz samą siebie. „Bo nie ma gorszej zdrady, jak zdrada samego siebie” – powiedział mistrz Jan W. Suliga. Dlatego potem masz tzw doły, coś cię „gryzie”, nie umiesz się cieszyć i źle się z czymś czujesz. Nadal nad tym myślę i każdego dnia sprawdzam co odczuwam, przyglądam się sobie i efektom moich decyzji. Nauczyło mnie to jednego: by nie decydować pod wpływem chwili, pod presją emocji. Często zastanawiam się, czy robiąc komuś dobrze nie robię sobie źle. Ja dla siebie powinnam być najważniejsza – ludzie, którzy rozwijają się duchowo wiedzą, że nie mówię tu o egoizmie czy egocentryzmie jakie znamy ze słownika. Nie mogę robić rzeczy wbrew sobie, ani krzywdzić siebie, poświęcając się komuś lub czemuś, bo to się zawsze źle kończy i najczęściej efekty są odwrotne do zamierzonych. Zdałam sobie sprawę, że często żyjemy według czyichś oczekiwań (rodziców, partnera, szefa itp.), społecznych wymogów, a to wszystko to więzienie dla duszy. Tak więc cokolwiek teraz robię czy mówię, staram się, aby nie było to wbrew temu, co czuję.

Całe życie od początku jesteśmy uczeni okłamywania siebie. Należy dać coś innym, a zabrać sobie, zauważać potrzeby innych, a ignorować własne. Dorastamy w przekonaniu, że my się nie liczymy, że nasze uczucia nie są istotnie, bo najważniejsze, żeby ci wszyscy ludzie wokół nas byli z nami szczęśliwi. Jako dorośli ludzie nawet nie mamy pojęcia, że funkcjonujemy według programu zwanego „bo nie zasługuję”. Dlatego stawiając siebie na miejscu pierwszym dajemy sobie pierwszeństwo do miłości, radości i szczęścia, ale nie kosztem innych. Mam rodzinę i wiem jak to jest, kiedy trzeba wszystko zbalansować. I to właśnie robię. W świecie 3D nazywamy to zdrowym egoizmem czy też wyrównaną energią. Oczywiste jest, że daję własny czas sprawom i ludziom, na których mi zależy, ponieważ chcę i ich kocham, daje mi to radość i szczęście.

Trudno mi było znaleźć własne przekonania, które kształtowały mój świat. Jednak jak już jakieś znalazłam, zmieniałam je. Najtrudniejsze było „zasługuję na wszystko, co najlepsze”. Kiedy to mówiłam, to brzmiało to jak jedno wielkie kłamstwo, do tego wypowiadane wbrew sobie. Ale tak to jest na początku. Nie jest tajemnicą, że to, co wysyłasz, wraca. Dlatego tak ważne jest, aby uważać na to, co myślimy czy mówimy. Nasze przekonania tworzą świat, w którym żyjemy. Jeśli wierzyłam, że faceci zdradzają to tak było; jeśli na pieniądze muszę ciężko pracować i że nic nie ma za darmo to tak jest, jeśli ludzie są wredni to takich głównie spotykam. Tak działa prawo przyciągania. Zaczęłam uważać na to, co i jak mówię. Cały czas łapię się na tym, że mówię coś nie tak, jak powinnam. Ale to jeszcze resztki starego oprogramowania. Moje własne 12-letnie dziecko kilka dni temu powiedziało do mnie: mama, ale ty to źle afirmujesz! Do czego to doszło! Ale cóż, to w końcu syn swojej matki – jaki ma być?

Więc staram się żyć w zgodzie ze sobą, uważam na to, co myślę i mówię oraz, co najważniejsze, od jakiegoś czasu – nie idę pod prąd, ufam i wierzę. Przestałam bez sensu walczyć z wiatrakami. Co ma przyjść – przyjdzie, wtedy kiedy na to czas, a nie kiedy ja chcę, co się mam dowiedzieć – to się dowiem. Płynięcie z prądem nie znaczy, że nie walczę o siebie. Walczę. Tylko że ta walka wygląda teraz inaczej. Jestem w trakcie zmian na wielu poziomach, moim pragnieniem jest robić w życiu to, co daje mi spełnienie i wiem, że to przyjdzie. Wolność ponad wszystko, ale o tym mówi również Medium Coeli (zenit) w Wodniku w moim horoskopie. Nie mogłabym wykonywać dobrze płatnej pracy, która nie dawałaby mi satysfakcji. Już nie. Poznając siebie otrzymujemy inny wgląd w samych siebie. Mobilizowało mnie to do określenia własnych priorytetów na obecną chwilę i należą do nich m.in. przekonanie, że już nic nie muszę, a wszystko mogę. Uwierzyć w to też do łatwych nie należało. Ale to wszystko to kwestia czasu oraz bycia wytrwałym. Dzisiaj staram się nie mówić nawet banalnych zdań typu: muszę pozmywać tylko zmywam, bo chcę. Chodzi o ćwiczenie i pilnowanie samego siebie. Nadal najtrudniejsze jest dla mnie uwierzyć w to, że mogę. Teoretycznie wszystko wiem, ale nie czuję, że jest to częścią mnie. Mam ciągle wrażenie jakiś murów czy blokad wewnątrz. Ale to wszystko to proces, rzeczy się czyszczą i zmieniają. Każdego dnia wyciągam jakieś lekcje. Od momentu kiedy w październiku postanowiłam, że od teraz jestem szczęśliwa tak po prostu i że nie czekam na to, aż ktoś czy coś mi to szczęście da żyje mi się lżej. Zrzuciłam wtedy z własnych ramion ciężar oczekiwań wobec samej siebie i innych. Nie jest jeszcze w pełni tak, jak to sobie wymarzyłam, ale wiem, że tam idę.

A kiedy będziecie afirmować zmiany w swoim życiu, pamiętajcie, aby robić to w czasie teraźniejszym, a w głowie wyświetlajcie obraz jakby to, czego chcecie już się dokonało:

  • jestem zdrowa i szczęśliwa

  • spotykam dobrych ludzi

  • pracuję i zarabiam na tym, co kocham itd.

Bo świat jest taki, jaki wierzysz, że jest. Jeśli uwierzysz, że wszystko może się zmienić na lepsze, że ludzie są dobrzy i że na wszystko cię stać, to tak będzie. Zmiany zawsze zaczynaj od siebie.

Powodzenia.

Opublikowany: Blog

Zostaw komentarz